|
„Weekend”, to jak sama nazwa wskazuje koniec tygodnia. Jednak nasi dyktatorzy z mediów w ostatnim czasie wmawiają nam, że koniec tygodnia może trwać przez cały tydzień albo nawet dłużej. Pod wpływem medialnej nagonki, ktoś komu nie udało się wyjechać, chował się we własnym ogródku lub przed telewizorem. Wiem, że jest to obyczaj już wieloletni, i trudno będzie z nim walczyć, ale spróbuję.
Ja ten czas spędziłem bardzo aktywnie i pracowicie, chociaż przyznaję atrakcyjnie. Trzy dni przed końcem tygodnia spędziłem w Libanie na zaproszenie ambasadora tego kraju. W Libanie, kraju ciekawym jednak mało znanym, żyją obok siebie wszystkie odłamy islamu i chrześcijaństwa reprezentowane przez wiele grup etnicznych. W libańskim parlamencie po wojnie domowej ustalono tak zwany system konfesyjny. Ilość miejsc dla każdej z grup religijnych jest z góry ustalona. Zawsze premierem jest Sunnita, a prezydentem Maronita, natomiast parlamentowi przewodzi Szyita. W ten sposób zawsze rządzą wszyscy, czyli koalicja i opozycja dzielą władzę według sztywnych ustaleń. Aktualnie trwa tam wielki kryzys, dlatego parlament w tym roku jeszcze się nie zebrał. Wiąże się on z próbą naprawy państwa, ale też zmiany ustalonych parytetów. Rozmawiałem z posłami, którzy są po obydwu stronach, a także z protestującymi pod namiotami i ludźmi na ulicy. Nie mam gotowych rozwiązań, ale mam istotne wnioski dla polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych i innych. Jest tego naprawdę dużo. Jako członek podkomisji ds. turystyki Komisji Rozwoju Ekonomicznego Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy, dostrzegłem również wielką potrzebę rozwoju turystki i to na całym świecie. Nie myślę w tej chwili o plaży i drinkach. Turystyka musi pomagać we wzajemnym poznawaniu się ludzi, przełamywaniu uprzedzeń i stereotypów. Człowiek ma prawo do ksenofobii jako lęku przed nieznanym i obcym. Tego nie należy zwalczać bijąc między oczy. Trzeba spokojnie, delikatnie otwierać ludzkie umysły i serca na inne kultury. Turystyka zorganizowana w sposób mądry może pełnić taką rolę. Do korzyści w kontekście Libanu jeszcze wrócę.
Żeby mi jednak nikt nie postawił zarzutu, że piszę tylko o sprawach, które nie mają żadnego wpływu na nasze codzienne życie. („A tu same nieszczęścia i kłopoty”.) Podaję garść cennych informacji z naszego województwa. Dzięki zmianom przeprowadzonym w Wydziale Zarządzania Funduszami Europejskimi Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego średni czas przygotowania i podpisania umowy z beneficjentem uległ zmniejszeniu ze 120 dni w roku 2005 do 45 dni w roku 2006. Również średni czas potrzebny Urzędowi Wojewódzkiemu na sprawdzenie wniosku o płatność i dokonanie przelewu skrócił się z 90 dni w roku 2005 do 23 dni w roku 2006. Dlatego kiedy od początku programu w 2004 roku do końca 2005 roku wypłacono 43 mln zł to na koniec roku 2006 było to już 356 mln zł. Dobre wyniki gospodarki naprawdę nie są przypadkiem. |