Aktualności arrow Aktualności arrow Poseł dla Zabrza arrow In vitro -bolesna lekcja

In vitro -bolesna lekcja Drukuj
14.09.2009.
"Trudno sobie wyobrazić mocniejsze argumenty przeciwko in vitro niż te, których dostarcza historia zastępczej matki Beaty Grzybowskiej. Dzięki sztucznemu zapłodnieniu urodziła ona dziecko obcemu małżeństwu, a teraz walczy przed sądem o jego odzyskanie. Gdyby in vitro było zakazane, do tego dramatu by nie doszło. U podstaw metody in vitro leży złamanie prawa natury. W tej historii złamano nie tylko prawo natury, ale także prawa dziecka i elementarne normy moralne.

Poza prawem
W opisanym szczegółowo przez „Dziennik” przypadku konsekwencje zastępczego rodzicielstwa doprowadziły do sytuacji, wobec której nie tylko prawo, ale i etyka są bezradne, nie znajdując dobrego rozwiązania. U podstaw dramatu leżą możliwości, jakie daje metoda in vitro: zapładnianie zastępczych matek, które wynajmują swoją macicę, aby w niej rozwinęło się dziecko obcych ludzi, a potem rodzą je i oddają im. Możliwość taką wykorzystuje Elżbieta Szymańska, która założyła w Piasecznie koło Warszawy pierwszą w Polsce firmę pośredniczącą w wynajmowaniu zastępczych matek. To właśnie z jej pośrednictwa skorzystała Beata Grzybowska. Za swoją „usługę” otrzymała 30 tys. złotych.

Obecnie nie ma żadnego prawa regulującego tego typu działalność. Ta historia nie pozostawia wątpliwości, że wynajmowanie zastępczych matek powinno być zakazane. Zakazana także powinna być działalność agencji pośredniczących w tym procederze. Sędziowie rozpatrujący sprawę dziecka urodzonego przez panią Grzybowską powinni nie tylko zająć się ustaleniem, kto jest jego rodzicem i kto ma je wychowywać. Powinni też zastanowić się, czy firma pani Szymańskiej i jej klienci nie łamią paragrafu 253. kodeksu karnego, który zakazuje handlu ludźmi, nawet za ich zgodą, i przewiduje za to od 3 lat więzienia. Takie spojrzenie na sprawę Beaty Grzybowskiej zasugerował minister sprawiedliwości Andrzej Czuma. Obecnie trwa dyskusja o prawnych regulacjach in vitro. Gdyby w Polsce obowiązywała ustawa przygotowana przez posła Bolesława Piechę z PiS albo Jarosława Gowina z PO, do takiej sytuacji by nie doszło, bo oba projekty zakazują macierzyństwa zastępczego. Warto mieć tego świadomość, gdyż debata na temat tych rozwiązań ma się odbyć w Sejmie już we wrześniu.(.....)"

Kto jest rodzicem dziecka
"Na pytanie, kto jest rodzicem dziecka, nie ma dobrej odpowiedzi i sąd stoi tu przed poważnym dylematem. W rzeczywistości bowiem chłopczyk ma aż czworo rodziców: jednego ojca – dawcę plemnika, u którego dziecko obecnie przebywa, oraz trzy matki: Beatę Grzybowską, która go urodziła; inną kobietę, która dała komórkę jajową, czyli matkę biologiczną, i kobietę, która go obecnie wychowuje, czyli żonę ojca. Z punktu widzenia obowiązującego prawa, najwięcej szans ma pani Grzybowska, ponieważ polskie prawo stanowi, że matką jest osoba, która urodziła dziecko. Zapewne na tym przepisie opiera ona swoje nadzieje na odzyskanie dziecka. Ale sąd może też rozpatrzyć warunki, w jakich chłopiec się wychowuje, i uznać, że najlepiej będzie mu u jego obecnych rodziców, mimo że czynniki materialne nie mogą być przesłanką przy ustalaniu rodzicielstwa.(...)"

"Etycy, poproszeni o ocenę, jakie rozwiązanie byłoby najlepsze, mówią, że są sytuacje, w których nie ma dobrego rozwiązania, i to jest właśnie jedna z nich, bo każde wyjście będzie źródłem kolejnych ran. To wynik wcześniejszych działań: ten dramat narodził się z odrzucenia norm etycznych i teraz jesteśmy świadkami jego konsekwencji. I jeśli nawet etyczni liberałowie nie widzą niczego niemoralnego w zastępczym macierzyństwie, może historia pani Grzybowskiej zmusi ich do refleksji nad problemem i przyznania, że jest to niegodziwy sposób powoływania na świat dzieci, rodzący problemy etyczne trudne do rozwiązania. I dlatego powinien być zakazany."

23 sierpnia nr 34
Bogumił Łoziński (cały tekst dostępny na stronie internetowej Gościa Niedzielnego)
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »