Aktualności arrow Aktualności arrow Artykuły własne arrow Milcząca Dyplomacja

Milcząca Dyplomacja Drukuj
31.08.2009.
Rację miał poseł Tadeusz Wita, bijąc na alarm w swoim czwartkowym wystąpieniu w sejmie. Pytania o reakcję polskiego MSZ-u na oszczerczy film produkcji rosyjskiej wyemitowany w państwowej telewizji, który oskarżał Polskę o przedwojenną współpracę z Hitlerem, okazały się ze wszech miar zasadne a dziś nabierają nowego znaczenia. Okazuje się, że proceder zakłamywania polskiej historii trwa nadal, czego najnowszym przykładem są oskarżenia strony rosyjskiej o agenturalną działalność na rzecz nazistowskich Niemiec, przedwojennego Ministra Spraw Zagranicznych Józefa Beka. Autora jednego z najważniejszych przemówień w historii polskiego parlamentaryzmu. Oto fragment wystąpienia z dnia 5 maja 1939, które w pewien sposób zdefiniowało bezkompromisową postawę większości Polaków przez wszystkie lata wojny:

Słyszę żądanie aneksji Gdańska do Rzeszy, z chwilą, kiedy na naszą propozycję, złożoną dn. 26 marca wspólnego gwarantowania istnienia i praw Wolnego Miasta nie otrzymuję odpowiedzi, a natomiast dowiaduje się następnie, że została ona uznana za odrzucenie rokowań – to muszę sobie postawić pytanie, o co właściwie chodzi? Czy o swobodę ludności niemieckiej Gdańska, która nie jest zagrożona, czy o sprawy prestiżowe, czy też o odepchnięcie Polski od Bałtyku, od którego Polska odepchnąć się nie da! (...) Pokój jest rzeczą cenną i pożądaną. Nasza generacja, skrwawiona w wojnach, na pewno na okres pokoju zasługuje. Ale pokój, jak prawie wszystkie sprawy tego świata, ma swoją cenę, wysoką, ale wymierną. My w Polsce nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę. Jest jedna tylko rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenna. Tą rzeczą jest honor!

Podobne insynuacje pojawiają się pod adresem Stanisława Mikołajczyka, premiera rządu RP na uchodźstwie. Działania rosyjskich mediów obliczone są na nieznajomość Polskiej historii przez dużą część europejskiego społeczeństwa.  W odpowiedzi na szereg pytań posła Tadeusza Wity, Wiceminister bagatelizuje sprawę dając do zrozumienia, że to tylko margines w poprawnych stosunkach polsko- rosyjskich. Sugeruje, że MSZ nie jest od tego żeby reagować na „zaczepki” medialne z którymi aktualnie mamy do czynienia. Warto uświadomić Pana Ministra, że kłamliwe treści zostały wyemitowane przez media państwowe, w kraju gdzie demokratyczne standardy -także w mediach -są delikatnie mówiąc dalekie od ideału. Poza tym oskarżenia pod adresem Polski pojawiają się także ze strony państwowych urzędników. Profesor Natalia Narocznicka z prezydenckiej komisji ds. przeciwdziałania próbom fałszowania historii na szkodę Rosji tak komentuje tą sprawę - "Myślę, że poważni polscy politycy, znający politykę władz swojego kraju w latach 1938-39, rozumieją, że jeśli dojdzie do wymiany poważnych ciosów - czego chcielibyśmy uniknąć - to można wyciągnąć takie dokumenty, które nie ukraszą lica współczesnej polskiej polityki." Zatem gołym okiem widać, że nie mamy do czynienia z incydentem, a ordynarną kampanią propagandową , która ma na celu dezinformowanie międzynarodowej opinii publicznej, nie mówiąc już o dramatycznie niskim stanie świadomości prawdy historycznej rosyjskiego narodu. Według ostatnio przeprowadzonych badań ponad 60% Rosjan nie słyszało o ataku wojsk radzieckich na Polskę  17 września 1939! Na marginesie warto ustalić co ma na myśli profesor Narocznicka mówiąc o wymianie ciosów i wyciąganiu kwitów na Polskę? Czy można w tej sprawie liczyć na Ministra Sikorskiego?

W opinii ekspertów mamy do czynienia ze swoistą próba sił. Strona Rosyjska bada ile jeszcze policzków będzie wstanie przyjąć Polska, zanim doczeka się stanowczej reakcji. Polska racja stanu wymaga zdecydowanego odcięcia się od tego typu oskarżeń. Próba uczynienia z przedwojennej Polski sojusznika Hitlera może poczynić nieodwracalne szkody w obrazie narodu polskiego zagranicą i przekreślić wspaniałe karty naszej historii. Pamięć o bohaterskiej walce polskiego żołnierza na wszystkich frontach drugiej wojny światowej, przez dekady komunistycznej propagandy w żaden sposób nie mogła się przebić do świadomości europejskiego społeczeństwa. Stąd często dziwi brak zaproszeń dla naszej delegacji, na rożnego rodzaju rocznicowe obchody ważnych bitew II wojny światowej. Ostatnio doświadczyliśmy tego ze strony Francji.

Po dziesiątkach lat zaniedbań, wreszcie w wolnym suwerennym państwie mamy niepowtarzalną szansę przypomnieć Europie o haniebnym pakcie Hitler- Stalin, o heroicznej samotnej walce z nazizmem w pierwszych dniach wojny, o radzieckim ciosie w plecy 17 września 1939, o polskiej armii we Francji i Anglii o państwie podziemnym i Armii Krajowej o niemieckiej ludobójczej akcji AB i rosyjskim mordzie w Katyniu o Powstaniu Warszawskim o losach polskiej partyzantki powojennej. Powiedzmy światu, że dla nas wojna nie skończyła się 8 maja wraz z podpisaniem kapitulacji przez Alfreda Jodla. Przypomnijmy, że na rosyjskich bagnetach zainstalowano w Polsce komunistyczne rządy, których zbrodnie na narodzie polskim mimo 20 lat niepodległości w dalszym ciągu nie zostały rozliczone. MSZ ma niepowtarzalną okazję oddać hołd tym wszystkim którzy prawdzie służyli i w jej imię oddali swoje życie. Oby tej okazji nie zmarnował.

 

 

 

Adam Kozłowski adamkozlowski1986@gmal.com

 
« poprzedni artykuł