|
Dziś temat będzie tylko jeden. W całości zabrzański i bardzo dla mnie ryzykowny. Przedstawię pewne własne analizy i wnioski na temat sytuacji mieszkaniowej w naszym mieście zainspirowany nie przyjęciem uchwały o programie mieszkaniowym przez Radę Miejską na lipcowej sesji. Z sesji wyszli oburzeni mieszkańcy budynków, które kiedyś należały do Huty Zabrze, bo program między innymi zakładał nabycie przez miasto tych mieszkań....
Patrzenie na cały program przez ten jeden pryzmat jest niedobre, bo zawiera on wiele innych cennych informacji. Nawet nie znając tego programu wiemy, że budynki komunalne w naszym mieście są na ogół stare i o niskim standardzie. Wiemy, że wielu mieszkańców nie może doczekać się remontów i co roku trzeba jakieś budynki rozbierać ze względu na stan techniczny. W tej sytuacji pojawiają się głosy zaniepokojonych, że kupienie „pohutniczych” spowoduje spotęgowanie problemów, a ich budynki popadną w ruinę. Są jednak głosy odmienne. Często ludzi dobrze znających sytuację. Wiedzą, że to nie miasto te „pohutnicze” sprzedało. Wiedzą, że kłopoty zabrzańskiej huty zaczęły się od prywatyzacji huty warszawskiej, a nasza huta była wśród zakładów objętych „programem powszechnej prywatyzacji”, który to program w czasach SLD był wielkim niewypałem. Miliony ludzi otrzymały bony o śmiesznie niskiej wartości, a zakłady fatalnie zarządzane i zorganizowane często musiały upaść w warunkach rywalizacji wolnorynkowej. W przypadku Huty Zabrze skarb państwa przed prywatyzacją powinien był wyłączyć z prywatyzacji zasoby mieszkaniowe. Ten błąd był powtórzony wielokrotnie w całym kraju. Nie byłoby to problemem w sytuacji dobrze rozwijającego się powszechnie budownictwa mieszkaniowego jak na przykład w Wielkiej Brytanii. Sam widziałem ładne osiedla mieszkaniowe w okolicach zlikwidowanych zakładów, gdzie można kupić mieszkania za ćwierć ceny, bo wszędzie się buduje i wszędzie jest wiele mieszkań do kupna lub wynajęcia. Przeciętnie Anglik zmienia mieszkanie pięciokrotnie w czasie swojego życia.
Sejm intensywnie pracuje nad stworzeniem warunków do przyspieszenia budownictwa. Zrobiono już wiele, jednak zabrzańskie problemy będziemy musieli rozwiązać sami. Ja już przedstawiłem pani Prezydent pomysł sprawdzony w Polsce. Proponuję wypuszczenie obligacji miejskich nieoprocentowanych skierowanych do mieszkańców. Za pozyskane pieniądze miasto może nie tylko kupić mieszkania „pohutnicze”, ale również uzbrajać tereny i uruchomić budownictwo komunalne. Obligacje kupią nie tylko ci, którzy w imię solidaryzmu chcą pomóc w „pohutniczych”, ale również ci, którzy od miasta będą chcieli kupić działki lub nowo wybudowane mieszkania. Takie mechanizmy w naszym kraju działają od lat. Najtaniej można pożyczać pieniądze od własnych mieszkańców, a potem ruszyć z „rewitalizacją”. |