„ Na początku należy zaznaczyć, że w Polsce zaraz po zakończeniu wojny władza została ustanowiona wbrew woli narodu. Komunistyczne rządy w obawie przed inicjatywami niepodległościowymi robiły wszystko żeby je rozbić. Jak wiadomo inicjatorami wszelkich rewolucji są ludzie młodzi, dlatego cala uwaga aparatu bezpieczeństwa skupiła się na nas. Areszty były przepełnione więźniami politycznymi , kilkanaście tysięcy polskich górników wywieziono do Rosji, po utworzeniu NRD sporo Niemców z górnego śląska wyjechało na zachód. W związku z tym w przemyśle górniczym na Śląsku zaczęło brakować ludzi do pracy. Wymyślono, że wszystkich niepewnych politycznie siła wcieli się do tak zwanych żołnierskich batalionów górniczych gdzie wzorem radzieckim zamiast szkolić się na poligonach zostaliśmy zmuszeni do ciężkiej pracy w kopalni.

Pierwsze bataliony zostały utworzone w 1949 roku. Na początku nikt nie zdawał sobie sprawy z tego, że otrzymując powołanie do wojska de facto będzie zmuszony do pracy kopalni. Trzeba podkreślić ze jako politycznie represjonowani byliśmy w bardzo trudnej sytuacji. Na początku każdy z nas składał przysięgę wojskową a co za tym idzie zobowiązał się do wykonywania rozkazów dowódców. W związku z tym odmowa zjazdu na dół wiązała się z automatycznym postawieniem żołnierza w stan oskarżenia. Zwykle kończyło się to pokazowym procesem i surowym wyrokiem.
Po wcieleniu nas do batalionów górniczych w dalszym ciągu byliśmy traktowania jako potencjalne zagrożenie dla systemu komunistycznego. Ciągle zmieniano składy osobowe w poszczególnych batalionach tak abyśmy nie mogli nawiązać trwałych znajomości, które w konsekwencji mogły prowadzić do podjęcia tak zwanych „działań antysystemowych”.
W 1956 roku Władysław Gomułka na słynnym wiecu w Warszawie zapowiedział rozwiązanie górniczych batalionów. Mimo odwilży po wydarzeniach październikowych jeszcze przez trzy lata widmo służby w kopalni węgla kamiennego zaglądało w oczy „niepewnych politycznie”. W 1959 ostatecznie zlikwidowano górnicze bataliony a niewygodna pamięć po nich przez niemal pół wieku okryła się cieniem PRL- owskiej cenzury.

Przez wiele lat temat represjonowanych politycznie żołnierzy- górników był tematem tabu. Wielu z nas przez szereg lat nikomu nie mówiło o „wojskowej służbie” w specyficznych warunkach, obawiając się kolejnych represji. Dopiero odzyskanie przez Polskę niepodległości stworzyło warunki do zorganizowania związku, który mógłby działać na rzecz pamięci o 200 tysiącach ludzi doświadczonych losem górniczych batalionów.
Moi koledzy często pytają mnie co ja mam z tego, że tak ciągle zabiegam o upamiętnianie tych często tragicznych losów naszej młodości. Ja im wtedy odpowiadam że cieszą się z dwóch rzeczy: Po pierwsze, że dożyłem tak pięknego wieku ( żaden z moich kolegów który służył w batalionach skierowanych do kopalni uranu już niestety nie żyje) a po drugie, że swoim działaniem mogę przypomnieć młodemu pokoleniu o zapomnianej historii ich ojców i dziadków. O 200 tysiącach represjonowanych politycznie żołnierzach-górnikach”
Serdecznie dziękujemy za możliwość rozmowy.