|
Wielkimi krokami zbliżają się wybory. Specjaliści od przewidywania przyszłości mnożą się na potęgę. A ja słucham takich ludzi, jakich spotykam w pociągu, na przystanku, czy w taksówce. I stwierdzam, że mamy społeczeństwo znacznie mądrzejsze niż się wydaje tym, którzy chcą nim manipulować. Po dwóch latach kanonady mediów elektorat PiS-u jakoś specjalnie nie maleje. Wszystko dlatego, że elektorat PiS-u już się zahartował w czasie poprzedniej kampanii. Już wie, że media są stronnicze, a ośrodki badania opinii publicznej po prostu kłamią. Jeśli media atakują PiS, to znaczy, że robi to co obiecał, czyli walczy z patologiami. Media wróżyły katastrofę gospodarczą pod rządami „kaczek”, a tu wzrost gospodarczy dwukrotnie większy niż w Wielkiej Brytanii i trzykrotnie większy niż w strefie euro. Media przekonywały, że po dojściu do rządów „kaczek” emigracja rośnie, a brytyjskie ministerstwo spraw wewnętrznych ogłosiło spadek napływu emigrantów z Polski. Mało, okazało się, że w ubiegłym roku wróciło do kraju 10 tysięcy rodaków. Podobno bezrobocie zmalało o połowę na skutek migracji, ale z informacji Pulsu Biznesu wynika, że w okresie ostatnich dwóch lat powstało w Polsce 1,2 miliona nowych miejsc pracy......
Co w tej sytuacji mogą zrobić media, kiedy okazuje się, że lustrację popierają nawet ci, co nie lubią Kaczyńskich? Są też tacy, którzy przy braku sympatii do bliźniaków popierają jednak zdecydowaną obronę naszych interesów w UE. Nawet ci, którzy twierdzili, że za komuny było lepiej, przekonali się, że powracający do władzy postkomuniści wcale nie przywracają „tego lepiej”, ale stają się szybko kapitalistami. Często w sposób nieuczciwy. Nikt w opozycji nie przedstawia żadnego pozytywnego programu. Jedyną bronią przeciw PiS jest satyra i śmiech. Media z każdego potrafią zrobić idiotę. Tylko, że po dwóch latach wypominania niskiego wzrostu i nazwiska kojarzącego się z kaczkami, to już nikogo nie śmieszy. Milczących zwolenników PiS-u przybywa zwłaszcza wśród ludzi inteligentnych. Kiedy zmęczeni ciągłymi kpinami ludzie zaczynają poważną rozmowę o obsesji tropienia układów, szybko dochodzą do własnych obserwacji, jak powstał wielki biznes. I po chwili wszyscy zgadzają się, że trudno było cokolwiek osiągnąć bez odpowiednich „dojść”. Wtedy to zwolennik Kaczyńskich i antypisowiec szybko dochodzą w dyskusji do byłych esbeków, lustracji, czy zawartości archiwów IPN. W tej samej dyskusji na ogół wszyscy się zgodzą, że media są stronnicze, a sondażom nie można ufać. Chyba dlatego „grupa trzymających sondaże” postanowiła zdopingować front antypisowy i zaczęła publikować wyniki dające PiS zwycięstwo, ale to może zachęcić do ujawnienia się ukrytych sympatyków PiS-u i manipulatorzy za chwilę zagrają się na śmierć. A ja się martwię, że po dwóch latach kanonady, kiedy wybuchy największych bomb na nikim nie robią wrażenia, większość Polaków szczerze nienawidząc wszystkich polityków w dniu wyborów pozostanie w domu. |