|
Zostałem poproszony przez pana redaktora Nowin Zabrzańskich o felieton pożegnalny. Ale ja pożegnań za bardzo nie lubię. Dlatego jeżeli już muszę się z kimś żegnać, to sobie tłumaczę, że przecież samolotem to tylko kilka godzin lotu, a jeżeli obydwie strony bardzo będą siebie potrzebowały to przecież nic nie stanie na drodze. I chociaż kontakt z czytelnikiem jest jednostronnie anonimowy to ja podejdę do tego pożegnania podobnie.....
Starałem się bardzo w tym miejscu obnażać postawy pełne pychy, które na siłę chcą dzielić i moją formację polityczną wpychać na stronę tych gorszych. Wiele mediów i środowisk z uporem drwiło z rzekomo nieeuropejskich, drapieżno – rozliczeniowych i ciągle grzebiących w przeszłości polityków Pis-u. A prawdziwym źródłem podziałów jest efekt manipulacji, polegający na budowaniu poczucia strachu i zagrożenia. Przeciwnicy wszelkich zmian w Polsce wytoczyli najcięższe działa pomówień o zamordyzm i gwałt na demokracji jaki rzekomo miał być wszechobecny. Zakryto działania ministra kultury, zakrzyczano wskaźniki wzrostu gospodarczego i wmówiono bardzo wielu wyborcom, że Polska jest zagrożona. Alarm, trzeba ją ratować. Wszyscy do urn. Odsunąć od władzy tych, którzy po raz pierwszy upomnieli się o należne Polsce miejsce.
No i jest poczucie ulgi. Cały świat się cieszy. Może nie cały ale już w Moskwie i Berlinie na pewno się cieszą. Nie będzie z Polakami kłopotu. Będzie można się dogadywać ponad Polskimi głowami. Ale co to kogo obchodzi. Przecież wszyscy dostaną podwyżki i to jest najważniejsze. No i problemy służby zdrowia znikną jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. O innych problemach nawet nie warto wspominać. Do nich nawet cudów nie trzeba.
W tej perspektywie ja sympatyk bohaterów romantycznych, takich co to giną w samotnej walce przeciw przeważającym siłom, łatwiej godzę się z własną przegraną.
Jeżeli między innymi moja przegrana cieszy całą Europę, kilka milionów Polaków w kraju, tysiące za granicą, które już pewnie pakują walizki i jeszcze kilku zawistnych mieszkańców Zabrza to warto było przegrać. Bo ja lubię innym sprawiać radość.
No i smutnych pożegnań też nie lubię. Dlatego moich anonimowych czytelników zapraszam do osobistych pożegnań w moimi biurze, które jeszcze jest czynne przy ulicy Dworcowej 8.
A tych którzy chcą czytać moje teksty zapraszam na stronę www.wita.com.pl. Jak będę stronę zaniedbywał to proszę mnie upominać.
Niczego nie obiecuję, ale może jeszcze założę gazetę własną, bo od dawna o tym myślę. Tylko tu potrzebuję wsparcia, więc zapraszam fachowców do współpracy.
I jak klamrą zamknę stwierdzeniem z początku felietonu, że jak obydwie strony bardzo będą siebie potrzebowały to nic nie stanie na drodze. Do rychłego ponownego spotkania.
|