Aktualności

Tadeusz Wita o Kongresie Prawa i Sprawiedliwości Drukuj
15.03.2010.

             Kongres Prawa i Sprawiedliwości w Poznaniu skończył się 07 marca. Czas, który minął, pozwala mi spojrzeć tak na sam Kongres jak i komentarze z pewnym dystansem. Nie będę zajmował się wszystkimi mediami, do których informacje z Kongresu przebijają się z takim trudem, że można go prawie nie zauważyć. Wiem, że właśnie na tym zależy wielu komentatorom sceny politycznej. Nie mogę jednak przejść obojętnie obok opinii Gościa Niedzielnego, którego uważam za jeden z „moich” tygodników. Pan Andrzej Grajewski pod tytułem „Jałowy Kongres” pozwolił sobie na komentarz, który bez skrupułów można ocenić jako przykład dziennikarstwa nierzetelnego. Mam wrażenie, że oparł się na doniesieniach innych mediów, które może jeszcze uzupełnił jakiś sfrustrowany znajomy polityk. Chciałbym przedstawić Kongres z perspektywy uczestnika, przy czym zaznaczam, że ze względu na wielość jednocześnie toczących się wydarzeń, opiszę jedynie te, w których miałem zaszczyt uczestniczyć.

Dwudniowe obrady na głównej Sali z udziałem około 1200 delegatów i 300 gości uzupełnione 31 panelami w mniejszych salach, które to panele rozpoczęły się już w piątek, trudno mi w pełni ocenić jako jednemu z uczestników. Czasami musiałem dokonywać  trudnych wyborów, w jakim czasie które miejsce wybrać. Miałem szczęście uczestniczyć w debacie z Edwardem Lucasem wieloletnim korespondentem "The Economist" na Europę środkową i wschodnią, autorem książki „Nowa zimna wojna”, której wartość prezes Jarosław Kaczyński porównał do słynnego przemówienia Churchilla w Fulton. Można nie lubić „Kaczorów”, ale jeśli ktoś słyszał debatę prezesa PiS z Lucasem to nie ma złudzeń, że na czele partii stoi wielki polityk i strateg. Jego patrzenie na politykę nie kończy się na słupkach poparcia. W zdecydowanie większym stopniu dotyczy wyzwań cywilizacyjnych przed, którymi aktualnie stoi nasze państwo, oraz wspólnota europejska. Z takiego myślenia wychodząc, PiS nawiązał bliską współpracę z brytyjskimi konserwatystami i czeskim ODS-em. Na dużej sali przemawiali jednak nie tylko wybitni przedstawiciele tych partii, ale również szef parlamentu gruzińskiego i przewodniczący Akcji Wyborczej Polaków na Litwie. Były to przemówienia wywołujące entuzjazm i budzące nadzieje dla przyszłości Europy. Moje refleksje wiążące się z tematyką przyszłości Unii Europejskiej, a znajdujące inspirację w przemówieniach wymienionych polityków, są na tyle obszerne, że poświęcę im odrębny tekst. Z dyskusji panelowych muszę przywołać jeszcze jedną. Była to jednak debata ściśle ideologiczna, a dotyczyła parytetów na listach wyborczych. Muszę przyznać, że sam traktowałem temat jako jeden z tych sztucznych problemów, który ma odwracać uwagę od nieudolności i lenistwa aktualnie rządzących. Dzięki jednak wspaniałym gościom Kongresu w osobach pani dr. Moniki Michaliszyn, doktorantki Uniwersytetu Humboldta w Berlinie Pauliny Bednarz-Łuczewskiej oraz Joanny Potockiej zrozumiałem, że pod hasłami równości kobiet i parytetów na listach wyborczych chcą zaistnieć w polityce lewackie ruchy feministyczne, co więcej, jest to próba powrotu do polityki lewicy w formie zakamuflowanej. Wszystko dlatego, że niechętna do odcięcia się od korzeni SLD nie ma już szans odzyskać szerszego zaufania wyborców. Nie ma takich interesów politycznych, gospodarczych, ani społecznych, które byłyby wspólne i wyłączne tylko dla kobiet. Kobiety różnią się między sobą, tak jak różni się między sobą całe społeczeństwo. Kobiety chcą być szanowane i mieć możliwość działania zarówno jako kobiety kariery i sukcesu ale również jako pełne poświęcenia siostry zakonne. Wielkie wrażenie zrobiły na mnie te dzielne kobiety apelujące do nas polityków, byśmy nie tworzyli prawa opresyjnego, które narzuca im z góry założone role i pozwala urzędnikom państwa wtrącać się w życie prywatne.

   Nie będę się dalej rozpisywał. Większość pożytecznych informacji z Kongresu można znaleźć na oficjalnej stronie Prawa i Sprawiedliwości. Można nawet posłuchać niektórych przemówień. Ja chciałbym przekazywać informacje o tym czego nie ma na oficjalnych stronach. Przykładem niech będzie moja rozmowa z gośćmi Kongresu, mieszkańcami Poznania, członkami Klubu Gazety Polskiej, którzy niewątpliwie stanowili reprezentację poznańskiej inteligencji. Ci właśnie państwo troszczący się o przyszłość Polski dostrzegają niepokojąco niski poziom debaty publicznej, jeśli można tak nazywać to co aktualnie obserwujemy w popularnych mediach. Dostrzegają dziwną  autocenzurę,  niekończące się problemy z polskim wymiarem sprawiedliwości czy wreszcie ogromne problemy gospodarcze wynikające z nieudolności rządu. Ale czy można się dziwić, jeśli takie wydawnictwa jak Międzynarodowy Przegląd Polityczny, krakowskie Arcana czy Glaukopis ukazują się w nakładzie od 500 do 2000 egzemplarzy. Elita społeczeństwa staje się więc siłą nie przewodzącą ale na marginesie społeczeństwa. Tylko wiara w Boga cudami słynącego pozwala zachować optymizm. Czego wszystkim zaglądającym na moją stronę serdecznie życzę.:)

 

                                                                  Tadeusz Wita

   

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »