Aktualności

Refleksje po kongresie część I. Drukuj
07.04.2010.

 

Niedawno znalazłem, na stronach w Internecie jakąś wypowiedź nieprzyjazną Kościołowi, którą miał wygłosić podobno Miroslav Topolanek były premier Czech i lider prawicowej partii ODS. Na dodatek miał to być wywiad dla zupełnie nieciekawej dla mnie gazety chyba dla zboczeńców o ile dobrze zrozumiałem. Muszę w tej sytuacji wyrazić ubolewanie nad faktem znikomego zainteresowania znacznie ciekawszymi wypowiedziami tego samego polityka na Kongresie Prawa i Sprawiedliwości w Poznaniu. Nie jestem w stanie z pamięci zbyt wiele cytować, ale jedno zdanie powtórzę. Otóż ten znany polityk oburzał się na to że, „komisarzem Unii Europejskiej może być komunista, ale nie może być wierzący katolik”.

   Jest to informacja powszechnie znana, która skłania mnie do następującej refleksji: Czy to nie jest symbolem upadku tak zwanych chadeków, którzy już od dosyć dawna systematycznie tracą z oczu wizje swoich ojców założycieli. Zsunęli się z fundamentu do tego stopnia, że bez skrupułów robią deale z socjalistami. Tego już nie można nazwać „Panu Bogu świeczkę a diabłu ogarek”. Europejscy chadecy zapalili diabłu świeczkę, a Panu Bogu zostawiają zgaszone zapałki. Z przykrością muszę zauważyć, że taką postawę przyjmuje coraz więcej ochrzczonych Polaków. Teraz niewielu deklaruje się jako wierzący niepraktykujący, za to wielu można określić praktykującymi niewierzącymi. Takich, którzy Boga i życie wieczne traktują serio jest na tyle mało, że politycy kierujący się w swych decyzjach słupkami poparcia nie muszą się nimi przejmować. Stanowienie prawa odnoszącego się do chrześcijańskich wartości wydaje im się wprost niepotrzebne.

    I tak chociaż zdecydowana większość posłów kończy ślubowanie słowami „tak mi dopomóż Bóg” to nie można z tego domniemywać, że myślą o Bogu chrześcijan. Nawet nie można zakładać, że jakiegoś konkretnego Boga mają na myśli. Chyba tak sobie tylko wzdychają.

    O co można w takim razie zabiegać w Sejmie w trakcie pracy nad ustawami. Może już tylko o to, żeby posłowie przestrzegali przyjętej przed laty Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, którą opracowali kiedyś chrześcijanie. Może polityków mówiących o europejskiej kulturze, da się namówić do szacunku dla dorobku przodków.

    Rozumiem, że wiara jest łaską i nie każdemu jest dana. Ale jeśli te kilkadziesiąt lat życia musi zakończyć się grobem, to warto zastanowić się nad sensem życia. Prosić o wiarę można, jeśli tylko dopuści się możliwość, że Ktoś tego słucha. No a już na pewno o umocnienie wiary modlić się musimy my, którym wydaje się, że wierzymy. Obyśmy nie musieli przechodzić próby.   

 

Tadeusz Wita

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »