|
Nieraz słyszę opinie ludzi, którzy agresywnie ze złością mówią co najgorsze o polityce i politykach. Przywołują Bin Ladena lub Leppera i twierdzą, że wszystko wokół należałoby rozwalić...
Nieraz słyszę opinie ludzi, którzy agresywnie ze złością mówią co najgorsze o polityce i politykach. Przywołują Bin Ladena lub Leppera i twierdzą, że wszystko wokół należałoby rozwalić (czasami używają słów bardziej dosadnych). Naprawdę jednak, nie uważają się za anarchistów i nie wierzą w to, że zburzenie wszystkiego pozwoli z gruzów zbudować szczęśliwy nowy świat. Po głębszej analizie, kiedy następuje lekkie uspokojenie, to i tak pozostaje ciągle wielka niechęć do polityki. Jest nas wielu takich ludzi, którym słowo "partia" z trudem przechodzi przez gardło. W prawdzie wiemy, że demokracja nie jest idealnym sposobem organizacji życia społecznego, ale dotychczas nikt na świecie nie wymyślił niczego lepszego. Wiemy też, że nie ma nigdzie na świecie demokracji bez partii i polityków. Wiemy równocześnie, że 15 lat budowy społeczeństwa demokratycznego to naprawdę nie jest długi czas. Zwłaszcza, że przez zdecydowanie większą część tego okresu po 1989 roku władzę sprawowali ci sami ludzie, którzy manipulowali społeczeństwem przez 45 lat po wojnie. Przecież dawni towarzysze ci z wysokich stołków zachowali prawie wszystkie swoje wpływy w biznesie, w bankowości czy w mediach. Łatwo to sprawdzić analizując oświadczenia majątkowe. To właśnie w klubie sejmowym SLD najwięcej było milionerów. A kto zasiada w radach nadzorczych? Kto jest właścicielem mediów? Czy w tej sytuacji można wszystkich polityków wrzucać do jednego worka? Jeżeli czcimy Ojca Świętego Jana Pawła II i ciągle chcemy go słuchać, to trzeba nam usłyszeć również te słowa z encykliki Christifideles laici: "... Ani oskarżenia o karierowiczostwo, o kult władzy, o egoizm i korupcję, które nierzadko są kierowane pod adresem ludzi wchodzących w skład rządu, parlamentu, klasy panującej czy partii politycznej, ani dość rozpowszechniony pogląd, że polityka musi być terenem moralnego zagrożenia, bynajmniej nie usprawiedliwiają sceptycyzmu i nieobecności chrześcijan w sprawach politycznych". W innym miejscu tej encykliki Ojciec Święty mówi wprost: "...Świeccy nie mogą rezygnować z udziału w polityce,(...) prawo i obowiązek uczestniczenia w polityce dotyczy wszystkich i każdego". Bo dla chrześcijan polityka to roztropne poszukiwanie dobra wspólnego. W tej sytuacji wydaje się konieczne podjęcie trudu poznania kandydatów i programów ich partii po raz kolejny. Trzeba pójść na spotkanie, a może je zorganizować, zadać pytania i wybrać kogoś kto zdobędzie zaufanie. Trzeba uczestniczyć w procedurach demokratycznych, bo taka możliwość istnieje dopiero od kilkunastu lat. Liczny udział w wyborach może odmienić naszą rzeczywistość. Nie powstanie raj na ziemi ale może być więcej sprawiedliwości czego sobie i wszystkim życzy niżej podpisany. Tadeusz Wita |